Nie wycofuję się z blogowania, i jeszcze nawet zdążę z wpisem w ostatniej chwili lipca. Trochę za długo trwała ta przerwa, ale tak się składało, że jakiś czas upływał bez relacji blogowych.
Co się dzieje w naszym "królestwie"? Otóż życie się toczy po utartych ścieżkach. Po wiosennych pracach ogrodowych, teraz coraz więcej uwagi potrzebuje działka. Skoro zasadziło się pomidorami i ogórkami szklarnię, więc musimy dojezdżać na podlewanie, koszenie, plewienie, i tak w kółko. Ale teraz, w lipcu, widok kwitnących roślin, oraz słodkie młodziutkie ogóreczki z grzędy wynagradzają nasze wysiłki. Niedawno pewien zagorzały ogrodnik zarzucił mi, że mój blog staje się się coraz bardziej "włókienniczy". Niech te zdjęcia będą dowodem, że nie zaniedbuję swojej działki.
Prawda jest taka, że w naszym "ogródeczku" nie ma idealnego porządku. Grządki nie są urządzane idealnie według linijki, wśród ogórków panoszy się koper wraz z kosmosami, a cebuli strzeże poduszka bezpieczeństwa z aksamitek. Ale odpowiada nam taka wiejska, nieidealna atmosfera na działce.
Co do tematu rękodzielniczego, to oczywiście, że się działo. Tylko, że maj i czerwiec upłynął mi przy dzierganiu wyprawki dla naszej wnusi. Z wielkich rozmiarów musiałam przeorientować się na najmniejsze z możliwych, czyli dla noworodka. Udało mi się zrobić dwa kocyki, wełniany i bawełniany, body, czapeczkę i skarpeteczki.












.jpg)
.jpg)


.jpg)
Honorato, dobrze że jesteś i że piszesz, trochę brakowało tu Ciebie, choć przerwa przecież nie była nie wiadomo jak długa. Pięknie się dzieje w Twoim królestwie, a najwspanialsza zmiana to pojawienie się królewny. Już niedługo będziesz mogła ją przytulić. Cudne są wszystkie dzianinki dla wnusi, widać że powstały z serca. I jak mądrze rozwiązałaś kwestie kocyków, obłędne są obydwa, ten zrobiony ryżowym ściegiem jest przepiękny:-) Ogród z kosmosami i aksamitkami - to dla mnie ogród idealny:-) Ściskam serdecznie:-)
OdpowiedzUsuńKtóż, jak nie Ty, rozumie mój stan, w jakim teraz przebywam. Już jutro nastapi te spotkanie. Kocyk bawełniany jest zrobiony nie tradycyjnym ryżem, tylko innym wzorem bardzo podobnym. Życzę Ci dobrej końcówki lata. Już wypatruję tanich lotów do Krakowa.
UsuńTego stanu nie da się opisać, to się przeżywa! Co do kocyka, tak na szybko napisałam, ale przecież widać że to nie ryż, bardziej plaster miodu, fantastyczny!
UsuńMamy podobne ogrody! Chociaż Twój jest bardziej uporządkowany. Niektóre części mojego ogrodu to wstyd i hańba ogrodnika. Ale za to są królestwem bioróżnorodności. :-)
OdpowiedzUsuńCoś za coś.
Bardzo miło i mięciutko wyglądają ubranka i kocyki dla wnuczki. Na pewno będzie zadowolona.
Pozdrawiam!
Też mam w ogrodzie zakątki, do których jest wstęp wzbroniony wszystkim oprócz gospodarzy.. Już widziałam naszą Klarę.,,spotkanie było bardzo rozczulające.Pozdrawiam.
UsuńGratuluję narodzin wnuczki, cieszę się razem z Tobą.
OdpowiedzUsuńWyprawka dla maluszka jest słodka.
Babcią wprawdzie jeszcze nie jestem, ale już od trzech lat jestem właścicielką ogródka działkowego. Niestety do niedawna nie miałam absolutnie czasu, żeby się nim zajmować, tę rolę przejęła moja córka. W lipcu wszystko się zmieniło, odeszły obowiązki opieki nad mamą, mam teraz dużo czasu, który muszę zagospodarować. Zaczynam grzebać w ziemi, kosić trawnik, plewić, podlewać... Może ogródek stanie się tak samo ważny jak dzierganie🤔
Widzę, że mnie wylogowało. Powyższy komentarz jest mój, pozdrawiam Bokasia 🙂
UsuńBokasiu, ja do działki stopniowo dorastałam. Kiedy były małe dzieci to praca na działce była nam dodatkowym obciążeniem, a teraz coraz bardziej lubimy te prace z glebą, bo wyniki cieszą.Pozdrawiam serdecznie.
UsuńCudowna wiadomość, pierwsza wnusia ☺️ gratuluję, niech się maleństwo dobrze chowa. Ogród idealnie nie idealny, ja w swoim ciągle wprowadzam jakieś zmiany i co roku sobie obiecuje, że już nie do sadzam żadnych krzaczków 🫣. Robotkowo też się dzieje, wyprawka dla wnusi idealna, takie rzeczy są trwałe na lata i przechodzą z maluszka na maluszka. Pozdrawiam ciepło. 😁
OdpowiedzUsuńDzięki za ciepłe słowa.Już jesteśmy po spotkaniu z Klarą. Wzruszeniom nie było granic.Od poniedzialku wypoczywamy na Fuertewenturze. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNo skoro wnusia się pojawiła, to jestes usprawiedliwiona, gratulacje! Ogród taki jak lubię, swojski i trochę chaotyczny😍Przyznam, że mnie robotkowe treści w ogóle nie interesują, choć piękne rzeczy robisz. A karuzelka to ósmy cud świata, mogłabyś sprzedawać i byłyby hitem.
OdpowiedzUsuńCzy Twój mąż jest Litwinem?
Dzięki za gratulacje. Bardzo prawidłowo ujęte, że ogród nasz trochę chaotyczny, dodam, że czasami bardziej , czasami mniej tego chaosu. Mój mąż jest Polakiem z herbu Jastrzębca. Teraz na Litwie jest przeszło 160000 Polaków.Pozdrawiam.
UsuńDługo mnie tu nie było, a tymczasem tyle się wydarzyło - ogród pięknie rozkwitł, no i wnusia przyszła na świat - gratulacje Babciu, niech się maleństwo zdrowo chowa i rośnie na pociechę dziadkom i rodzicom. Domyślam się, że figurki na karuzelce Twojej są roboty? Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuń