Translate

wtorek, 25 sierpnia 2026

Lato nie musi kończyć się w sierpniu...


     
    
     Dokąd ten czas tak pędzi? Już prawie nie zostało sierpnia, a i  jesień upomina się zimnymi porankami.  Aby zaliczyć urlop, udaliśmy się w tym roku  na tygodniowy wypoczynek na Kanary, a konkretnie na wyspę Fuertewentura. Chciało się tym razem zwiedzić kawałeczek nieznanych dotąd miejsc. Wybór padł konkretnie na tą wyspę, bo pasował nam termin, hotel, no i akurat w takich miejscach, gdzie prawie nie ma lasów, było najmniejsze prawdopodobieństwo pożarów, które w tym czasie odstraszały turystów w  wielu krajach.  Byliśmy ciekawi czarnej plaży, oraz intrygowało nas  spotkanie z oceanem. Już pierwszego dnia na plaży spotkaliśmy takiego pięknego kraba, który był bardzo nietowarzyski i nawet zaatakował komórkę męża, bo widocznie nie lubił pozować do zdjęć. 

                      

   Okazało się, że bardzo dobrze wybraliśmy miejsce i czas, bo wszystko nam pasowało. Hotel nasz był przy samym oceanie, z bardzo dobrą kuchnią i serwisem. W restauracji każdego dnia tygodnia było menu z innej kuchni narodowej. Tak mieliśmy dzień japońskiej kuchni, hiszpańskiej, włoskiej, morskiej... Wszystko mi smakowąło, jak zawsze na takich wyjazdach wolałam rybę zamiast mięsa, chociaż nie gardziłam tez smaczną jagnięciną. Byliśmy na wycieczce objazdowej, zwiedzaliśmy miasteczka i farmę kóz, oraz fabrykę wyrobów z aloesu. W niedzielę wędrowaliśmy po ogromnym ZOO i podziwialiśmy piękne okazy flory i fauny. Cieszyliśmy się, że nie trafiliśmy na  upały, bo było zazwyczaj 29C, a do tego ciagle towarzyszył nam przyjemny wiaterek. 

                                      






                                          

          Po urlopowych wspomnieniach przechodzę  do części robótkowej. Lubię len w letnich wyrobach. Niedawno napotkałam w internecie na dziewiarskich "falach" relacje o nowej tureckiej włóczce YarnArt Intense  Linen . Ma dobry letni skład: 45 % -len i 55%-wiskoza. Jest w bardzo atrakcyjnej cenie ( u nas było po 1,95 euro) i  w ciekawej palecie kolorów przedstawiona. A tu jeszcze na stronie ukraińskiej dziewiarki , z której wzorów ( darmowych) zrobiłam juz trzy swetry,ujrzałam letnia bluzkę z tej włóczki.  Więc zamówiła sobie włóczki, w kolorze 4102, i zaczęłam studiować filmik, w którym autorka dostępnie tłumaczy cały przebieg pracy. Trochę wprowadziłam zmian, bo robiłam całość w jedną nitkę, a u atorki był dół z podwójnej, a ażur z pojedyńczej. Do ażuru dodałam bardzo skromne małutkie cekiny. Jestem bardzo zadowolona z wyniku, na wczasach paradowałam wieczorami w swoim wyrobie.

                                                  

   Lubię swoja działkę w końcu lata. Tyle kwiatów jednocześnie wabi swoimi kolorami. Nie ma już takich nagłych pracochłonnych obowiązków, wiecej podlewania i zrywania owoców.  A ten smak pomidora zerwanego z krzaka nie da się długo zapomnieć.  

 

 

 

   

 

 

                  

         Było "urlopowo", "robótkowo" i " działkowo" , więc teraz- "książkowo".

   Długo nie pisałam o przeczytanych książkach, wieć tego się uzbierało. Zacznę od tej pozycji, która mnie  najbardziej wzruszyła.

 Charlotte Melonaghy " Kiedys tu były wilki" . Jaeżeli ktoś czytał jej poprzednie ksiażki, to będzie koniecznie wracał do dzieł tej autorki. Na razie  jest to dla mnie książka roku.

Frederik Backman "Moi Przyjaciele". Wspaniała powieść o najprawdziwszej przyjażi, takiej , co od dzieciństwa, az do śmierci... Wzruszająca , polecam bardzo.

. Freida Macfaden "Moi Przyjaciele"i " Wypadek". Lubię czytać książki tej autorki, ale te dwie pozycje mnie trochę zawiodły...

Virginia Evans "Korespondentka" Pani w podeszłym wieku pisze mnóstwo listów , do bliskich, do znajomych, do sąsiada, do urzędów... O dziwo, ta książka zmusza zapomnieć o całym świecie... polecam bardzo.

        Życzę wszystkim tu zaglądającym wspaniałych letnich wrażeń.