piątek, 2 czerwca 2017

Trochę luzu


 

      Dzisiaj już mogę odtechnąć, bo faktycznie był to ostatni dzień, kiedy odbywały się lekcje. Oceny roczne już są wystawione, dzienniki prawie sporządkowane. Klasy maturalnej w tym roku nie miałam, więc konsultacji przedegzaminacyjnych też nie poprowadzę. Czyż nie luz? Oczywiście. Co robimy w czerwcu w naszych szkołach?  Co kilka dni odbywają się egzaminy maturalne, gdzie nauczyciele muszą czuwać nad ich przebiegem. Osobiście będę zaangażowana do przeprowadzania egzaminu z chemii. Do pracy się chodzi w te dni,  kiedy w szkolnym gmachu  nie odbywają się egzamina. Część nauczycieli ma zaplanowane wycieczki z uczniami. W pracy wynajdujemy sobie zajęcie przy porządkowaniu literatury metodycznej, szykujemy testy na rok przyszły, dużo czasu poświęcamy  na zaległe rozmowy  z koleżankami, "dzielimy się " doświadczeniem przy kawie. No i wygląda, że praca w szkole, to wymarzony raj. Gdyby... Gdyby nie było przedtem dużo sobót i niedziel spędzonych przy sprawdzaniu prac kontrolnych i kartkówek, przy pisaniu planów lekcji, gdyby po kilkadziesiąt godzin trwające wycieczki nie wyrywały nauczyciela z życia rodziny, gdyby rodzice nie dzwonili o każdej  porze doby, czasami w bardzo pilnej sprawie, czasami zaś, aby zadać bardzo banalne pytanie. A jeszcze do tego wszystkowidzący "starszy brat" czyli czuwajaca nad wszystkim administracja. Uważam, że w tym roku zasłużyłam na luźniejszy czerwiec, bo na przyszły rok, kiedy gdzieś około pół setki maturzystów będę szykowała do egzaminu z fizyki, to wszystko nadrobię.. A tak na serio, to bardzo lubię swoja pracę, lubię swoich uczni, i lubię też wakacje letnie.

     Jak widać na zdjęciu powróciłam do "lalkowania", bo na razie tej czynności moje ręce potrzebują. Każda lalka dzierga się bez wzoru, tak , jak mi podpowiada intuicja. Chce się udziergac taką, która będzie mi służyła za wzór.  Teraz powstała Wisia. 
     Na spotkanie u Maknety znowu się spóźniam, i zamiast w maju we środę, dołączyłam się już aż w czerwcu w piątek.






     Obiecałam napisać o przeczytanej książce.
     Otóż Jaremi Przybora przekazuje Magdzie Umer dużą brązową kopertę z napisem "Agnieszka"ze słowami : " Zastanawiałem się, co zrobić z jej listami, i doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie tego zniszczyć. Myślę, że literatura polska by nam tego nie wybaczyła. Zaopiekuj sie tym ". Z kolei zaś Agata, córka Agnieszki, znalazła listy Jeremiego do jej matki. Konstanty Przybora , syn Jeremiego, nie miał nic przeciwko temu, aby je wydać. I tak dzięki tej decyzji możemy przeczytać te listy i bliżej poznać postacie tych nieprzeciętnych "artystów". Ta historia trwała od 1 lutego 1964 do czerwca 1966 roku. 
  "Trafił swój na swego. Takie talenty, takie urody, takie inteligencje i takie poczucia humoru zdarzają sie raz na sto lat. Obydwoje byli dziećmi szczęścia obdarzonymi przez los więcej niż talentem. Geniuszem. Czyli kłopotem."
    Książka w pięknym wydaniu, dużo zdjęć, oraz dołączony  audiobook( czytają Magda Umer i Piotr Machalica). LIteratura dla romantyków, lubiących poezję. Zachęcam stokrotnie, nie pożałujecie.
 
     Pozdrowienia dla wszystkich miłośników drutów i szydełka oraz zagorzałych czytelników przesyłam z letniego Wilna.
  




















8 komentarzy:

  1. a tym czerwcem macie super, bo przecież wiadomo, że ... dzieci już nie myślą o nauce ;), że ... odliczają dni do wakacji, że... sama nie wiem co tam jeszcze ale fajnie macie :) co do laby to ja tam rozumiem Cię, bo moja córcia tez uczy ;) i widzę ile czasu sprawdza i sprawdza i sprawdza stosy kartkówek tzw praca domowa :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas , Anno, uczniowie mają już prawdziwe wakacje, tylko maturzyści tyrają. Na Litwie wakacje uczniom trwają 3 miesiące, i terażniejsza nowowybrana władza chce to zmienić i wakacje skrócić. Pozdrowienia Tobie i córce. A co wykłada?

      Usuń
  2. Bo wszyscy tak się uparli na te środy z Maknetą, a linki można dodawać do wtorku, więc wcale się nie spóźniłaś. Laleczka urocza, książką ciekawa, no i te już prawie wakacje u Ciebie - aż czuć to wileńskie lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już prawie że wakacje. Właśnie się zastanawiam, co i jak zaplanować, aby ten czas wykorzystać jak najlepiej. Życzę i Tobie doczekania się urlopu i mieć go dla siebie. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Tę książkę dostałam właśnie od córki i delektuję się nią. To jest niezwykłe przeżycie obcować z takimi ludźmi. Twój blog jest bardzo ciekawy, robótki przepiękne, wypracowane w każdym szczególe. Może nawet z grubsza się zgadzam z Tobą w tym co piszesz o pracy nauczyciela w czerwcu. Gdyby nie... uczniowie. Co oni robią w czerwcu? Dla nich rok szkolny się skończył a wiem z doświadczenia, że niekoniecznie przerobiono już programy z każdego przedmiotu. No, ale... oceny wystawione itp więc laba, w zasadzie wakacje? Oni się pewnie cieszą, ale w takim razie po co te podręczniki, programy skoro się tego nie realizuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa o moim blogu. Co do książki, to bardzo szkoda mi było, że nie jest grubszą i starczyła mi na dwa wieczory. Co do programów nauczania, to u nas na Litwie teraz nowa władza po wyborach chce przedłuzyć rok szkolny chociaż na dwa tygodnie, bo uczniowie mają przeładowany czas kiedy chodza do szkoły, a lato jest im za długie. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Sympatyczna laleczka.Książkę chętnie bym przeczytała.
    Jeśli lubisz tego typu książki,to polecam:"Mój diabeł stróż"-Haliny Janowskiej-Listy Andrzeja Czajkowskiego i Haliny Janowskiej.Listy obejmują ponad 25 lat ich korespondencji.

    OdpowiedzUsuń