środa, 11 maja 2016

Dobra książka


                 Od dawna planowałam zacząć "bywać" na środowych spotkaniach czytelniczych u
  Maknety. Śmiało mogę powiedzieć, że czytanie jest moją największą pasją. Nie mogę i nie chcę zrozumieć tych, co czytać nie lubią. Cieszę się, że można zasięgnąc informacji o polecanych ksiażkach od czytających rękodzielniczek. Zawsze bardziej ufam ludziom, z  którymi coś mam wspólnego. Widzę, że jest moc oddających się i czytaniu i dzierganiu, więc widocznie musimy z takimi blogerkami nadawać na podobnych falach. Z blogowych postów o książkach przekonuję się, że bardzo często mamy podobne refleksje o przeczytanej literaturze.
       Dzisiaj postanowiłam, że dosyć odkładania, jest głęboki wieczór, i do następnej środy nie warto czekać. Książka, która według mnie, jest warta polecenia, to "Bóg zjawia się incognito" Laurenta Gounelle. Czytałam ją długo, bo takie książki "połykać" nie potrafię. Po przeczytaniu kilku stronic, podobnie, jak i bohater zaczynałam rozważać, "a dlaczego właśnie tak należy postepować, a do czego to prowadzi?" Wszystkim, kto lubi dobry dramat psychologiczny śmiało ją polecam. Bohater jest zmuszany do pokonywania różnych wyzwań, aby zdobyć wiarę w siebie. Niektóre rady zamierzam wypróbować w swoich sytuacjach życiowych. Bardzo mnie zafascynował taki sposób rozmowy z oponentem, aby nie dać mu się pokonać. Na każdy jego sprzeciw należy mieć przygotowne pytanie, i stopniowo zmuszając go do odpowiedzi zmuszamy go usprawiedliwiać się, a dalej " zasypując " go następnymi pytaniami doprowadzamy do poddania się. Czekam, aż nadarzy się taka chwila, aby taki sposób wypróbować. Na zdjęciu jest książka w języku litewskim.  Mnie to nie sprawia klopotu, ponieważ język ten znam. Syn przeczytał po polsku i mimo różnicy wieku obaj jesteśmy jdnakowo książką zachwyceni.



   Robótka obok książki, to ozdobna plisa do sweterka-narzutki z "prostokąta". Już jeden taki prawie prostokąt sprułam, bo był za duży, a ponieważ bardzo chciałam pozbyć się włóczki, więc znowu zaczęłam coś podobnego według opisu z internetu. Ale mam wątpliwości co do tego, czy taka cienka plisa przyszywana będzie się dobrze układała. Ale wkrótce już się przekonam, czy moje przygody z pruciem odeszły w przeszłość.
     Serdeczne pozdrowienia z "czytającego" Wilna.
     Honorata

16 komentarzy:

  1. Mało kiedy natrafiam na dobrą książkę psychologiczną, a lubię.
    Zachęciłaś mnie swoją przeczytaną i na pewno poszukam w bibliotece.
    Przygody z pruciem nie należą do tych przyjemnych, ale niestety są nieodzowne dla nas dziewiarek:)
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Ten rodzaj literatury czy kina pociąga mnie najbardziej. Ewo, a czy próbowałaś czytać Jodi Picoult? Do mnie ta autorka bardzo przemawia.

      Usuń
    2. Owszem, znam autorkę i mam parę tytułów które wspominam bardzo dobrze np. "To, co zostało",""Dziewiętnaście minut","Pół życia"

      Usuń
    3. mamy podobne upodobania

      Usuń
  2. Miło, że dołączyłaś do zabawy. Im nas więcej tym lepiej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za miłe słowa, przyjemnie bywać w miłym towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. To musi być dobra książka skoro daje do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to tak. Czasami łapałam się, że w ciagu dnia przekręcałam sobie opisane sytuacje i ciągle o nich myślałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam serdecznie. Zapisuję książkę, bo z twojego opisu wynika, że warto ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za wsparcie. Mam nadzieję , ze książka nie zawiedzie.

      Usuń
  7. Witam w WDiC. Znam kogoś, kto zasypuje oponenta pytaniami - trudny przeciwnik, zbić go z tropu - niemożliwe. Sweterek już mi się podoba, bo kocham szarości na równi z czerwienią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za miły komentarz. Już byłam u Ciebie na blogu. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Już zapisuję - lepiej pruć niż być niezadowoloną z całości ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  9. Zupełnie się z Tobą zgadzam

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam :)
    Za namową Pani syna (wcale długo przekonywać mnie nie musiał...:)) właśnie czytam te książkę. Dziś zaczęłam, nie jestem nawet w połowie, a muszę przyznać, że już ze trzy razy musiałam ją odłożyć na chwilę, by pomyśleć - po czym szybko do niej wrócić, by dowiedzieć się co będzie dalej.
    Coś czuję, że będę miała bezsenną noc. Z czytnikiem w ręce. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Noc z książką to dla mnie bardzo znana sytuacja. Dobrego czytania.

    OdpowiedzUsuń