środa, 18 maja 2016

Czytamy?

           .
          W  "Angorze" przeczytałam artykuł Jana Tomkowskiego "Książki i rozczarowania". Nie mogłam nie zachwycić się cytatem z artykułu, bo całkowicie zgadzam się z autorem.


          W tym tygodniu akurat przeczytałam książkę Murakami " Bezbarwny Tsuzuki Taraki i   lata jego pielgrzymstwa". Bardzo spokojnie i płynnie, bez szczególnych "efektów" autor pokazuje, jak zadawnione niewyjaśnione sprawy  mogą zrujnować życie.  Znowu powiodło mi się z wyborem literatury, bo myśli o bohaterze towarzyszyły mi jeszcze kilka dni po przeczytaniu  Książka według mnie może znależć wielu zwolenników wśrod młodego pokolenia. Za jakiś czas na pewno jeszcze powrócę do książek tego autora. 









      A teraz trochę wspomnień z ubiegłej soboty. Oczywiście oglądaliśmy "Eurowizję" i to z kilku powodów.
  Po pierwsze, bo w tym roku było ambitniejsze i ciekawsze widowisko.
  Po drugie, bo przedstawiciel Polski dostał się do finału.
  Po trzecie, bo przedstawiciela naszego kraju ( Litwy) w szkole uczyłam fizyki.
  Po czwarte, bo bardzo dobrze mi przed telewizorem dziergało się.
      Muszę przyznać, że wystapienie Michała Szpaka ocenialiśmy dość objektywnie i euforii przed telewizorem nie było. Ale szukaliśmy tych plusów dla młodego wykonawcy, a kto szuka, ten znajdzie.
Podobało się nam, że oszczędził sobie tego  "biegania " po scenie, no i na jego korzyść przemawiało to, że jednak piosenkę skomponował sam, a nie kupił u Szwedów, jak to zrobiła większość. I tak sobie czekamy na głosowanie komisji międzynarodowych i tu : wielkie rozczarowanie. Przedostatnie miejsce. Jak to?  Oczywiście po takim werdykcie wykonawca w naszych oczach urósł niemal do pierwszej piątki.  Co robi  w takiej sytuacji Polak mający prawo na głosowanie, oczywiście głosuje. Bez wahania. Ale ileż było potem satysfakcji, że moje głosy też nie poszły na marne.


\


    Pozdrowienia dla wszystkich miłośników książki. Honorata

12 komentarzy:

  1. Kochana to wielkie podziękowanie masz ode mnie bo za mną ta piosenką chodzi dosłownie codziennie - wpadła w ucho i już ;) :)
    o głosowaniu przemilczę mam swoją "teorie spiskową" ;)

    Anię z Zielonego wzgórza - muszę przeczytać, dobrze, ze mi przypomniałaś, to moja pierwsza książka, która mi jeszcze czytała ciocia a ja przy niej płakałam jak bóbr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam też, że "Ania z Zielonego wzgórza" to najlepsza książka dla dziewczynek na pewnym etapie życia.

      Usuń
  2. Bardzo fajny cytat.
    I zgadzam się z nim całkowicie.
    Mam kilka książek do których wracam od czasu do czasu.
    Eurowizję przestałam oglądać już jakiś czas temu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak powracamy do wspomnień, do starych zwiedznych miejsc, tak ciągnie do przeczytanych kartek. A czasem wystarcza tą książkę tylko potrzymać chwilę w ręcach... Dlatego chyba mam w całym nieszkaniu wszędzie pełno książek.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się zgadzam z panem Tomkowskim (bardzo lubię jego książki i to pomimo, że niezbyt pochlebnie pisał o Łodzi i o inżynierach ;).
    Są książki "plasterki" - dla mnie to Ania oczywiście, ale też cała Jeżycjada i Muminki.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, miło mi się czyta Twoje komentarze.

      Usuń
  5. Każda czytająca osoba ma chyba takie książki do których wraca w lepszych lub gorszych chwilach. Często są to książki znane z dzieciństwa, jednak czasami i takie czytane w późniejszym wieku. Najważniejsze, aby czerpać z czytania przyjemność
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podisuję się pod kazdym Twoim słowem.

      Usuń
  6. Dla mnie taką książką jest "Wszystko Czerwone" Joanny Chmielewskiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie w mlodości taką książką była "Pan Wołodyjowski". Kiedy na duszy było pakudnie, czytałam słowa pożegnalne Michała do Basi i ryczałam ile wlwzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo wracać należy tylko do tych książek, które pomagają, o ile oczywiście na takie się trafi - dla mnie jest to "Jeżycjada" Małgorzaty Musierowicz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd mi, ale jeszcze nie czytałam, muszę nadrobić.

    OdpowiedzUsuń