środa, 6 stycznia 2016

A u nas śnieg, a u nas mróz



       Dzisiaj z rana było -24C. Zima nie popuszcza. Dzień słoneczny, bez wiatru.No i jeszcze mamy śnieg.
Niby normalne styczniowe warunki, ale po grudniowej zielonej trawce wygląda to jako anomalia pogodowa.
       Ponieważ do pracy moja podróż trwa aż...3 minuty, więc na dzisiejszych zdjęciach "zimowych" jest  nasze szkolne zaśnieżone  podwórko. Nie uwierzycie, ale nawet w taki mróz chciało się na ten śnieg patrzeć i patrzeć.


  



       Mam wielki talent do gubienia rękawiczek. Tych skórzanych, przemyślanych i dobranych kolorystycznie do  butów i torebki. Po zgubieniu kupuję nowe i znowu gubię. Zazwyczaj potem przypominam w którym momencie i gdzie to "stało się". Taik i wtym roku , nie odbiegając od tradycji , gubię kolejna parę, Zostałam przy mitenkach tylko, a tu proszę- mrozy. Więc pierwsza niezaplanowana robótka w tym roku oczywiście ciepłe rękawice na mrozy. Włóczka z odzysku, projekt z głowy. "Wszechmogący"  internet podpowiada, jak wykończyć robótkę.



Na czterech drutach dziergam bardzo rzadko, to w mojej praktyce wyjątkowe sytuacje. Więc przy pierwszej rękawiczce drut z robótki wypadał chyba ze sto razy. Ale... już przy drugiej poszło lepiej i drut z podłogi podnosiłam razy z kilkadziesiąt. Tak się doskonalimy . Ale mam ciepłe, mięciutkie rękawiczki, które dzisiaj były wypróbowane.


 




  No i o czytaniu.

Na gwiazdkę dostałam książkę Swietłany Aleksiejewicz "Cynkowi chłopcy". Książka  o strasznej wojnie w Afganistanie. Spisane szczere wypowiedzi byłych żołnierzy, ich matek, żon. Najstraszniejsze, że okaleczeni fizycznie i "moralnie" po powrocie do domu nie potrafią życ bez wojny, bo nie pasują do tego społeczeństwa. Książkę wszystkim polecać nie mogę, a sama czytałam, bo dobrze pamiętam tamte czasy, kiedy słyszeliśmy o przywożonych do rodzinnych stron cynkowych trumnach..
    
           

     Moje oczekiwania na najbliższy czas:
   Mam nadzieję, że ktoś z tych zdolnych i kreatywnych podrzuci jakiś pomysł na następną robótkę. Marzy mi się jakiś ciekawy kursik, poznanie jakiejś nowej techniki dziergania. Więc trzeba pobuszować po blogach i jak zawsze na coś się natknie człowiek "niekreatywny".
     W Święto Trzech Króli wszystkim serdeczne  pozdrowienia z zimnego i zaśnieżonego Wilna.
Honorata
  








2 komentarze:

  1. rękawiczki śliczne, takie niezaplanowane, improwizowane robótki są najfajniejsze :) samo dzierganie jest frajdą, bo do końca nie wiadomo jaki będzie efekt.
    a i zima piękna u Ciebie, u mnie na południu Polski co prawda biało, ale mgliście, i na szczęście mróz zelżał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo, dziękuję za wysoką ocenę. Bardzo się cieszę, że wraz z rękawicami ubyło trochę włóczki z tych resztek, co mają tendencje tylko powiększać się. Mam plan, aby trochę podziergać małych prac, i nie kupować nowych motków. A u nas też ociepliło się, bo dzisiaj tylko -17C. Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń