niedziela, 6 grudnia 2015

Niemiecka czapka


        Napewno niektórzy pamiętają jak za czasów socjalizmu Wielki Brat z Kremla narzucał innym narodom styl życia. Dyktowano gdzie i co ma być produkowane, gdzie i  jakie rodzaje jednostek wojskowych mają swoje bazy, jakie święta i z jakim rozmachem się obchodzi itd. W takim też czasie, między dwoma miastami Wilnem i niemieckim Erfurtem nawiązała się "przymusowa" przyjażń i zaczęły się wymiany delegacjami. Pamiętam jak pierwszy raz pojechałam z grupą uczni do erfurckiej szkoły i tam wśród nauczycieli, którzy nami się opiekowali była Marianna-nauczycielka historii. Po roku Marianna odwiedziła ze swoimi uczniami Wilno, i tak się rozpoczęła nasza przyjażń , która trwa ponad 30 lat.  Były listy , koleżanka przyjeżdżała do Wilna- to prywatnie do nas, to przy okazji z róznymi wycieczkami.
    Najbardziej  jesteśmy jej wdzięczni za te paczki, które przede wszystkim były pełne niesamowitych rzeczy dla dzieci. Dostawały to o czym u nas nie mogły marzyć. W trudne kryzysowe lata  90-te  były to paczki żywnościowe.  Marianna przyjeżdżała  na nasze imprezy jubileuszowe.I tak  stała się członkiem rodziny.
      Tego lata znowu Marianna tak ułożyła swoją trasę urlopową, że zahaczyła o Wilno. I właśnie wtedy dostała ode mnie w prezencie chustę" Maluka", która była moim wiosennym wyzwaniem. Dziergałam ją według kursiku IK.http://www.intensywniekreatywna.pl/tag/maluka-razemrobienie/
 Ponieważ koleżanka z robótkami się nie przyjażni, więc śmiało mogę ją obdarowywać swoimi udziergami.
      I oto tydzień temu otrzymuję przesyłkę świateczną z Erfurtu i tam wśród róznych smakołyków niespodzianka.

 

 



 Pudełeczko zawierało trzy moteczki grubej  włóczki po 40g na czapkę, grube druty(nr8) i opis wykonywania czapki albo komina. Tak to mnie zaskoczyło, że nie mogłam zwlekać z dzierganiem czapki. Pierwszy raz trzymałam druty nr 8 i dziergałam nimi. Ale za to czapka powstaje w ciągu jednego filmu dosłownie. Jeszcze został mi biały moteczek i trochę kolorowych, więc wystarczy  na czapkę dziecięcą.


         Przy dzierganiu myslałam, że będzie to oczywiście czapka dla córki ( przyjedzie na Święta), ale akurat dzisiaj z rana tak mi przylgnęła do czaszki, że zrozumiałam-jest MOJA. W końcu to mam jeszcze czas na udzierganie czapki dla córki. A prosiła o udzierganie czapki upiększonej dużymi guzikami , bo taka wpadła jej w oko w Krakowie. Coś będę kombinowała, oczywiście pobuszuję w internecie. A może ktoś mi podrzuci jakiś pomysł na te guziki?
Pozdrowienia z Wilna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz