czwartek, 27 kwietnia 2017

Dużo włóczki i dużo stronic...

    
        Po poprzednim, bardzo obfitym w zdjęcia poście, czas na skromniejszą informację, o tym, co się dzierga i co się czyta. Znowu jestem o dzień spóżniona i na spotkanie u Maknety wpadam we czwartek.
       Postanowiłam, że trzeba likwidować zakupione w zimie włóczki, i  czas na trochę większe  projekty. Po długich wahaniach postanowiłam tym razem dziergać sweter od dołu, minimalnie urozmaicając wzór kilkoma płaskimi warkoczami. Proces zapowiada się na dosyć długi, i już ciągnie mnie do dziergania jakiejś małej zabawki, co to bardzo szybko powstaje. Ale obiecałam sobie, że od szydełkowania na jakiś czas się wstrzymam. Zobaczymy, czy wytrwam w swoim postanowieniu.
Sweter, czyli pulower powstaje z dropsowej alpaki. Kolor jest z lekką nutą  zieleni, czego na zdjęciu zupełnie nie widać.




       Już od dłuższego czasu jestem przy tej samej książce "My topielcy" Carstena Jensena. Poradziła mi koleżanka blogowa, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Opowieśc marynistyczna przenosi nas do duńskiego miasteczka portowego Marstal. W miasteczku wszystkich losy są zwiazane z morzem,bo morze to życie i śmierć tych ludzi,  wszystkie drogi prowadzą do portu. Książka okazała się   po mistrzowsku napisaną  sagą ludzkich losów. Jest to powieść o dorastaniu i i dojrzewaniu, o starzeniu się i śmierci, o szkolnym kształceniu dzieci poprzez ciągłe bicie i hartowaniu charakterów na pokładach statków, o wojnie i o ciężkiej doli wdów.
      "Błekit morza i biel żagli , to była "paleta" chłopiecej duszy. A słowo klucz brzmiało "marynarz".Równie dobrze mogło to byc słowo "mężczyzna", bo właśnie obietnica męskości popychała chłopców na morze.
       Dlaczego kobieta zakochuje się w marynarzu? Dlatego, że jest z góry stracony, przywiazany do czegos odległego, nieosiągalnego i w zasadzie niepojętego równiez dla niego samego? Dlatego, że wypływa? Dlatego, że wraca do domu?
      Ubożsi mieszkańcy Marstal nie pytali nawet , czy ich syn wypłynie na morze, czy nie. Należał do morza od dnia urodzenia. Istniało jedyne pytanie, jaką nazwę będzie nosił statek, na który chłopak zaokrętuje sie po raz pierwszy. Istniał tylko taki wybór."
  
 Jeżeli macie chęć zajrzeć do domów duńskich marynarzy i  na przełomie kilkudziesięciu lat śledzić ich losy i losy miasteczka Marstal, to bardzo zachęcam sięgnąć po tą grubą ( 800 stronic) książkę.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich tu zaglądających, i bardzo się cieszę, że takich przybywa.


12 komentarzy:

  1. Sweter zapowiada się ciekawie . Nie wiem jak u Ciebie z pogodą, ale u mnie to taka prawie zima , więc chyba rzeczywiście czas aby zimowe zapasy włóczkowe powyrabiać :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak,pogoda płata figle, i dziewiarki muszą być przyszykowane na różne niespodzianki. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z alpaki dzierga się bardzo miło, ciekawa jestem czy Twój kolor nie gryzie? Bo ja niektóre miałam milutkie, a niektóre gryzące.
    Cieszę się, że "Topielcy" Ci się podobają. Ja swój egzemplarz pożyczyłam, jak do mnie wróci to muszę sama przeczytać. :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teraz sprawdziłam, że jest niegryząca. Z alpaki już dziergałam kardigan i bardzo dobrze sie ta włóczka spisuje. A co do książki, to sama się przekonasz.Pozdrawiam,

      Usuń
  4. kolor taki do wszystkiego uniwersalny :) jak skończę moje tomisko o matkach polkach to może zajrzę do tych marynarzy ;) o ile znowu jakaś książkowa niespodzianka mi nie wyskoczy :)))) a przerywniki przy dużych projektach są jak najbardziej na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja z kolei bardzom ciekawa historii słynnych matek, słynnych ludzi.Planuję po Twoich relacjjach przeczytać... ach te plany...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada sie sliczny sweterek, jestem przekonana, ze wytrwasz i skonczysz, a potem ze zdwojona radoscia siegniesz po szydelko. Ciekawie przedstawialas ta ksiazke, ze sama chetnie bym po nia siegnela , milego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno skończę, bo bardzo lubię tą włóczkę, jest miękka, ciepła, tylko, że ta monotonia przy dzierganiu większych rzeczy... ale da się radę. Pozdrawiam,

      Usuń
  7. Ciekawie brzmi opis tej ksiazki, musze sie za nia rozejrzec. Czasem takie obiedcanie sobie rozpoczecia ulubionej robotki, po skonczeniu obecnego projektu moze byc dobra motywacja do szybszego skonczenia... pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No muszę siebie trochę zdyscyplinować. Bo ostatnio dziergałam tylko to, co mi się chciało, a kilka rzeczy czeka na swoją kolejkę. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Szarość. Widzę szarość. Na zdjęciu. I zastanawiam się, jak to się stało, że mnie tu wcześniej nie było?

    OdpowiedzUsuń
  9. Widocznie byłaś zajęta przy kolejnej karteczce, na które zawsze czekam.

    OdpowiedzUsuń