czwartek, 18 sierpnia 2016

Ciemne chmury nad...

.
     Bywają takie dni, kiedy nic nie udaje się. Tak było wczoraj we środę. Najpierw swoje kaprysy pokazała pogoda. Szary, ponury dzień i do tego jeszcze ciągle padajacy deszcz. Atmosfera jak u

Hitcocka. Makneta w swoim poście też napisała, że ciągle leje, a my na Litwie zazwyczaj mamy pogodę podobną do tej, jaka jest w Suwałkach.
     Kiedy chciałam napisać kilka komentarzy do blogowiczek, to w trakcie pisania  znowu nawalił komputer i rozłączył mnie z internetem.
    No i najważniejsze "chmury" wczorajszego dnia, to pechowy dzień na olimpiadzie. Nie potrafię nie podpatrywać jak się mają polscy i litewscy sportowcy, bo w domu ciągle się o tym mówi. A wczoraj Litwinom  nie wpadała piłka do kosza, Polakom zaś nie leciał młot i żle poszło siatkarzom. Bywaja takie dni...
   Mało tego, kiedy zaczęłam fotografować ukończonego "Wirusa", to przekonałam się, ile błędów popełniłam przy wyborze włóczki, no i widocznie nawet nie trafiłam z numerem szydełka. Chusta trochę za mała ( bo miałam tylko dwa motki), za gruba, nie podoba mi się jej faktura, jest taka całkowicie "nie moja". No ale zrobiona, odłożona i ...




 















 
     Ale myślę, że takie wpadki od czasu do czasu zdarzają się prawie każdej i trzeba z tym się pogodzić.

     Nie mając żadnego konkretnego pomysłu na inne dzierganie z komentatorem sportowym postanowiłam chociaż realizować wykańczanie pozostałych resztek po włóczkach, i narzuciłam na druty oczka na kolejną chustę.
     Wyrabiam włóczkę, co topozostała po szarej i rudej narzutkach, a dziergam bez żadnego planu ogólnego, coś tam kombinując z ażurkiem i co ileś rzędów zmieniając kolor. Bo znowu nie wiem na jak dużą chuste starczy mi niteczek ( bo wiadomo resztka), to i wzór taki, żeby można było w dowolnej chwili dzierganie zakończyć.  A z powodu kolorów, to chusta wygląda na taka jesienną, no może tak ją nazwię "Babie lato"...?


 
     Co z książkami? A no czyta się. Przeczytałam ostatnio książkę  "Hańba" Sarbjit Kaur Athwal. Nie wiem czy jest przetłumaczona na język polski ( czytałam po litewsku). Opisuje życie Sikhów w Londynie.   Jest to jedną z najmłodszych  religii świata. Narodził się sikhizm w Pendżabie, w Północnych Indiach przed 500 laty. Najwiekszą uwage poświęca autorka życiu kobiet po zamążpójściu. Nawet teraz zdarzają się małżeństwa kojażone przez rodziców, przeciw woli pobierających się. 
    Serdecznie pozdrawia wszystkie koleżanki blogowe, do których już " przyrosłam", i których blogi ciagle obserwuję, pozdrawiam też wpadających tu na chwilę, albo " przypadkowo". Udanej końcówki lata i olimpiady. 
 

13 komentarzy:

  1. Honorata, chusta wygląda jak moja, zerknij http://domowykolowrotek.blogspot.com/2015/03/fantazyjnie-kolorowa-chusta.html
    Ja ją bardzo lubię i też jest mała z dwóch motków.
    Pogoda, fakt to już nie pełnia lata. Mam to szczęście, że mieszkam na południu Polski i trochę lepiej jest niż u Ciebie. Na razie słońce świeci:))
    Książki u nas nie znalazłam. Jest jedna pt."Wstyd" może znasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście-chusty są bardzo podobne. Myślę, że może z czasem ja zaakceptuję, albo może komus spodoba się. Ksiązki "Wstyd" nie czytałam.

      Usuń
  2. Ten Virus nie wygląda znowu tak tragicznie... Na pewno nie mam nic do zarzucenia, jeśli chodzi o grubość. A co do kolorów, to tak już jest z szydełkowymi chustami - kolory układają się trochę dziko, inaczej niż na drutach.
    Chusta resztkowa, pomimo jesiennych barw, zapowiada się pięknie :) Jak będziesz dziergać szybciej, to skończysz ją, zanim skończy się włóczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za słowa otuchy, Już dzisiaj zbliżając się ku wieczorowi nie wygląda mi na taką, jak było z rana.

      Usuń
  3. u nas chłodniej, ale na szczęście prześwituje słońce, więc łapie okazję i to wykorzystuje :)
    pierwsza chustę widziałam już w kilku odsłonach - pewnie będzie ciepło otulała jak przyjdą chłody a błędami się nie przejmuj bo jak sama napisałaś zdarzają się każdemu. Natomiast druga chusta - już mi się podoba :) może przez to połączenie kolorów, a może to ta delikatność - czekam na całość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, Anno.Dzięki za miłe słowa,z druga chusta już się lubimy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się nie chcę kłócić, ale moim zdaniem wirus bardzo fajny wyszedł. I mnie kolory się podobają. Super opcja na takie deszcze i chłody litewskie.
    Druga też zapowiada się fajnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W rzeczywistości kolory są bardziej jaskrawe, a sczególnie i niestety pomarańczowy. ale to nie jest problem, to drobnostka...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na południu Polski mamy, jak na razie, piękną pogodę. Marzę o tym, by utrzymała się jak najdłużej. Biorę robótkę do ogrodu i namiętnie dziergam, łapiąc promienie cudnego słońca.
    Jak widzę, w ruchu są cienkie druty. Ja poniżej czwórek nie schodzę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, cieszmy się tym unikającym latem. U nas już dwa dni bezdeszczowo.Pozdrawiam

      Usuń
  8. Na południu Polski mamy, jak na razie, piękną pogodę. Marzę o tym, by utrzymała się jak najdłużej. Biorę robótkę do ogrodu i namiętnie dziergam, łapiąc promienie cudnego słońca.
    Jak widzę, w ruchu są cienkie druty. Ja poniżej czwórek nie schodzę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo mieszanych uczuć jakie masz co do chusty, według mnie pięknie ona rozjaśnia szarość tamtej środy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już po trochu zaczynam ja lubić.

    OdpowiedzUsuń