środa, 8 czerwca 2016

Znowu środa

   Lubię środy i na nie czekam, aby dowiedzieć się co dzieje u dziergjących i czytających. Muszę przyznać, że pomysł Maknety na spotkania środowe przy książce i drutach jest rewelacyjny. Po pierwsze - można  podpatrzyć, co tam inni mają na półkach książkowych, na świeżo poznać opinie o przeczytanym, pokoregować swoje plany czytelnicze.  A po drugie- najważniejsze w tym projekcie to jest obcowanie. Przez posty i nawet krótkie komentarze poznajemy ludzi, ich świat,  otrzymujemy z każdym słowem uznania dużo pozytywu. Bardzo się cieszę, kiedy oglądam pomysłowe prace koleżanek blogowych. Często są tak zaprojektowane i kunsztownie wykonane, że aż dech zapiera
 
    U mnie powtórka z narzutki, bo tak jak i myślałam, córka poprosiła o podobną tylko w innym kolorze. Jak i poprzednią dziergam w dwie niteczki, z włoskiej Angory 2" ( 50%- moher, 30%-akryl, 20%-wełna; 750m) i z cieniutkiej litewskiej wełenki "Haapsalu" (100%- wełna; 1400m). Zaczynam znowu od zwykłego prostokąta.



    A teraz zanurzmy się w świat książki.
     Przeczytałam powieść detektywistyczną   Roberta Galbraitha "Wołanie kukułki". Pod pseudonimem kryje się autorka "Harry Pottera" J.K. Rowling. Bardzo chciałam przeczytać ten kryminał, bo  od tak znanej autorki spodziewałam  się " czegoś!". Spodziewać się, to ja miałam prawo, ale niestety spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Bardzo słaby utwór, niepociągający styl, nieciekawa fabuła. Morderstwo w świecie mody. Postać detektywa - nieudacznika, jakby podpatrzona u innych autorów.   Wrażenie takie, ze pisała początkująca " autoreczka" swoją pierwszą książkę. Widocznie dlatego wydano książkę pod pseudonimem.
     Byłam rozczarowana, ale też i  zdziwiona, bo bardzo mile wspominam tejże autorki ksiażkę" Trafny wybór". W ciekawy sposób pokazany przekrój poprzeczny małego miasteczka, gdzie po pewnym wypadku, na światło dzienne są wystawiane tajemnice wielu rodzin. Autorka potrafiła przedstawić czytelnikom świat bohaterów z umiarkowaną ilościa humoru, z ciepłem. Książka zmusza czytającego do głębokiego przeżywania sytuacji razem z bohaterami. Śmiało polecam powieść szerokiemu gronu czytelników(a szczególnie rodzicom, nauczycielom i wychowacom). 

     Wczoraj zaczęłam czytać książkę nieznanego dotąd mi autora: Michela Bussi. W polskiej wersji tytuł brzmi:" Samolot bez niej"( w litewskiej wersji jest: "Cudze dziecko").
 


        Jak większość naszych rowieśników odziedziczyliśmy po teściach działkę. Ale problem w tym, że zawsze wiosną mamy "nawał " pracy zawodowej. U mnie to czas egzaminów, rozliczeń, dyżurów, u męża długotrwałe wyjazdy na konferencje i wykłady. Zazwyczaj wybieramy się na działkę, kiedy już u wszystkich  przekopane, zasiane i zapomniane. Zamiary mamy wielkie, ale po kilku godzinach pracy tu coś strzyknie, tam zaboli... Więc postanawiamy:  minimalnie grządek-bo i tak nic nie chce rosnąć ( bo działka w sosnowym lesie), kwiaty- raczej byliny, i ciągle podsadzamy jakieś iglaki, bo to ładnie wygląda, no i troche tej powierzchni mniej do koszenia. Mamy teraz długotrwałą suszę, więc wczoraj wybraliśmy się na swoje 6 arów z zamiarem podlewania. I co ujrzeliśmy na miejscu? Sałatka po miesiącu jest ledwo widoczna, buraczki gdzieś 1-1,5 cm, a koperek tradycyjnie jak i każdego roku nie wschodzi i już( chociaż nasiona były trzech gatunków). Ogrodnikami jesteśmy nijakimi, ale kwiatki  do domu przywiozłam. Dobre i to.  
  Serdeczne pozdrowienia z Wilna dla wszystkich czytających i piszących, dziergających i "uprawiających".
Honorata

13 komentarzy:

  1. Już szarą narzutką się zachwycałam, a teraz w tych rudościach to dopiero będzie co oglądać:) Co do "Wołania kukułki" to miałam podobne wrażenia i po kolejne części już nie sięgnęłam...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honoratko... pytałaś czego uczę... jestem polonistką w szkole podstawowej:) klasy IV-VI

      Usuń
  2. A więc moja opinia o książce nie jest wyjątkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy narzutkowa włóczka gryzie? Lubię kryminały, ale w takim razie ten sobie odpuszcze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gryzie, i taką właśnie dobieram. A co do kryminałów,to uwielbiam skandynawskich autorów, naprawdę umieją pisac.

      Usuń
  4. Może nie ma co walczyć z naturą?
    A sweterek zapowiada się bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnośnie dziaki? Tak też i postępujemy, robimy niezbędne czynności; koszenie, plewienie, grila...

    OdpowiedzUsuń
  6. Działka jest na razie w sferze marzeń :)
    Za to na balkonie udało mi się wyhodować przepyszny groszek :) Szkoda tylko, że jakoś go tak mało :)
    Też lubię czwartki u Magdy, jest tylko jeden minus.
    Lista książek do przeczytania z każdym tygodniem się powiększa :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Również planuję, że latem sobie nadrobię w czytaniu i moja lista nieprzeczytanych się skróci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też czytałam "Wołanie kukułki"- mam podobne wrażenia.
    http://anka480.bloog.pl/id,354951449,title,A-9,index.html
    "Trafny wybór " przede mną więc ciekawa jestem czy będzie tak jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. I jam ciekawa czy nadajemy na podobnych falach, skoro w opinii o ksiażkach zgadzamy się.

    OdpowiedzUsuń
  10. A może by tak ten skrawek ziemi w działkę rekreacyjną zmienić? Tylko iglaki dookoła i trawa - co prawda trzeba ją kosić, ale lepsze to niż przekopywanie grządek, pielenie itp. atrakcje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak już prawie i jest, ale koszenia mamy niemało. Ale my uważamy , że działka ma służyć nam, a nie my działce. Kiedy mamy nastrój i czas, to pracujemy, kiedy coś nie gra-odpuszczamy sobie i leniuchujemy z książką w ręku.

    OdpowiedzUsuń