Zacznę od dzisiejszego spaceru do pobliskiego jeziorka, gdzie spodziewałam się napotkać więcej oznak nadchodzącej, chociaż bardzo nieśmiało, wiosny. Mimo, że we dnie mamy już temperaturę powietrza powyżej zera, to jednak w nocy -2C -5C wstrzymuje topnienie śniegu, którego nadal mamy pod dostatkiem, szczególnie poza miastem.
Te zimowe pejzaże przekonały mnie, że jeszcze mogę spełnić prośbę jednej z czytelniczek moich blogów. Otóż zostałam poproszona o pokazanie zimowego Wilna. Więc chciałabym tym samym przekonać wszystkich że te nasze Wilno jest po prostu pprzepiękne o każdej porze roku. A tej zimy wyglądało tak.



Jak zawsze trochę relacji z rękodzielnictwa. W ubiegłym roku na wiosnę obdarowałam swoją córkę Alicję cieniutkim sweterkiem "pajęczynką" z moheru. Wyrób się udał, ale zostało mi kilka motków, które nie pasowały jako dodatek do żadnego innego projektu, więc dokupiłam jeszcze dwa moteczki i postanowiłam, że też mogę mieć swoją "pajęczynkę". Ostatnio nie kupuję żadnej włóczki, trochę uszczuplam zapasy, więc też przyszła kolej na realizację planów moherowych. I tu mam problem, rozumiem, że musi to być bardzo przemyślany projekt, bo i tak dzianina dodaje mi objętości, a moher tym bardziej, bo się puszy. Nie miałam pojęcia jak do tego się zabrać, jakim wzorem dziergać. Ponieważ bardzo dużo dziewiarek prowadzi blogi naYou Tube, więc zaczęłam wyłapywać blogerki o puszystych kształtach i podpatrywać co i jak tworzą dla siebie. I znalazłam. Na blogu Tatjany ujrzałam ją w ładnym obszernym moherowym swetrze, który absolutnie nie dodawał kilogramów, a ładnie prezentował się na właścicielce. Pojęłam, że musi być odpowiedni kształt swetra, aby rękawy imitowały kimono, wtedy powstaje potrzebny luz w biuście. Robi się taki sweter od góry, na ramieniu dodawałam w każdym rzędzie po oczku. U kilku autorek nazywano taki wyrób "kokonem". Podobnie robiłyśmy swetry u Reni Witkowskiej, tylko tu rękaw nie z nabieranych oczek, a tylko jak w reglanie wykańczany po zrobieniu ciała. No i chciałam mieć duży golf, przy układaniu którego można różnie improwizować. Zużyłam 115 gramów Kid Silk Moheru od Dropsa, nr 27. Robiłam drutami 3,75. A tu wynik mojej dwutygodniowej pracy. Po blokowaniu okazało się, że chce się skrócić o kilka cetymetrów jak długość swetra, tak też i rękawy. Zachciałam, sprułam, skróciłam.
A teraz czytelnicze rozmyślania.
Charlotte McConaghy "Mroczny dziki brzeg". Książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, wszystkich jej bohaterów polubiłam, rozumiałam ich, im współczułam.Na malutkiej wyspie u wybrzeży Antarktydy ojciec i trojga dzieci pełnią bardzo szlachetną, humanitarną misję. To kolejna powieść tej pisarki, która zanurza czytelnika w głębokie refleksje. Polecam bardzo, wszystkim...
Remigiusz Mróz "Węzeł czasu". Książka nie dla mnie. Zrozumiałam to po kilkudzieięciu stronach. Nie przekonały mnie poczynania superbohaterki, która przeniosła się z Opola 2025 roku do Oppeln w 1931 rok, aby zabić Hitlera. Chyba nie sięgałabym po tą książkę, ale jutro w Domu Polskim w Wilnie będzie spotkanie w klubie książki, aby omówić właśnie tą powieść. Bardzo jestem ciekawa, jak się to będzie odbywało, więc zarejestrowałam się i dlatego sumiennie przeczytałam. Nie śpieszę z polecaniem.
Z noblistów Tomas Mann "Czarodziejska góra''. Jestem w toku słuchania drugiego tomu z audiobooka. Mam bardzo mieszane uczucia, bo bardzo dużo róznorodnych filozoficznych wątków się omawia, nie zawsze potrafię zanurzyć się w atmosferę powieści. Wytrwam i dosłucham do końca, bo czuję, że warto.
Wszystkim tu zaglądajacym życzę miłych, radosnych wiosennych wydarzeń i odpowiedniej dla każdego czytelnika literatury.














.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz