
Z nadejściem chłodów aktualne jest dzierganie z grubszej włóczki.
Latem sweterek brązowy został odłożony na bok, chociaż brakowało tylko rękawów, to w upały nie chciało się ciepłych rzeczy dziergać. Teraz pomyślałam,
że odkładać nie ma sensu, bo trzeba ciepłe rzeczy nosić, a nie trzymać w
koszyczku z moteczkami.Na dzisiejsze spotkanie u Maknety mam czym się pochwalić.To wygląda tak:
Projekt mojego pomysłu. Włóczka -półwełna i akurat była takiej
grubości, że pasował wzór francuski i płaskie warkocze. Z przodu
warkocze imitują kieszenie, a z tyłu, żeby nie powstał "zwyklak", cztery
rzędy warkoczowe idą przez całą długość swetra. No i dekolt w łódkę.
Kolor łagodny, taka gorzka czekolada na jesienne wieczory. Najważniejsze, że sprawił radość właścicielce.
Teraz wieści z półki książkowej. Wczoraj zaczęłam czytać książkę, o której słyszałam bardzo różniące się opinie. Chodzi o książkę "1945.Wojna i pokój "Magdaleny Grzebałkowskiej. Autorkę tą znam z książki o Beksińskich. Książka trudna i niektóre wiadomości są naprawdę szokujace. O Ziemiach Odzyskanych wiedziałam tylko powierzchownie. Nie miałam pojecia w jakiej skali było rozwinięte szabrownictwo, że drogi do wiosek i osiedli przez długi czas były usłane trupami. Zdziwiło mnie trochę, że w książce niemało jest dobrych wspomnień o żołnierzach radzieckich. Książka z tych, co to po przeczytaniu rozdziału trzeba te wiadomości przemyśleć, z kimś przedyskutować, porozważać i czytać dalej, bo wiedzieć o tamtych czasach trzeba.
Mamy teraz na Litwie tydzień filmu polskiego. W poniedziałek oglądaliśmy film "Historia Roja". Przed seansem było spotkanie z reżyserem Zenonem Zalewskim i kompozytorem Michałem Lorencem. Po filmie wyszłam zdruzgotana emocjonalnie z ciężkim sercem. Dotychczas jeszcze rozmyślam o tym, jaki sens miała walka żołnierzy Wyklętych. Na sali było dużo uczni z polskich szkół Wilna.
Mamy teraz na Litwie tydzień filmu polskiego. W poniedziałek oglądaliśmy film "Historia Roja". Przed seansem było spotkanie z reżyserem Zenonem Zalewskim i kompozytorem Michałem Lorencem. Po filmie wyszłam zdruzgotana emocjonalnie z ciężkim sercem. Dotychczas jeszcze rozmyślam o tym, jaki sens miała walka żołnierzy Wyklętych. Na sali było dużo uczni z polskich szkół Wilna.
Pozdrawiam wszystkich tu zaglądających i piszących odezwy. Życzę przyjaznej jesiennej aury, dobrej literatury i dobrego nastroju.
Bardzo ciekawy i fajny sweter! Kieszonki urocze, jak dobrze że go uwolniłaś z koszyka do robótek. :)
OdpowiedzUsuńNo i taką jesień lubię - deszcz a ile światła.
A filmów ciężkich niestety już nie mogę oglądać - za bardzo przeżywam. Pozdrawiam Cię serdecznie
Dzięki za słowa uznania. A sweterek juz grzeje moją latorośl w Krakowie.
UsuńBardzo lubię prace tego malarza, uwielbiam taką jesień jak na tych obrazach. Cudowne światło.
OdpowiedzUsuńA sweterek jest śliczny. Początkowo myślałam, że to kieszenie, fajny zabieg.
Ja też do tych obrazów powracam co jakiś czas.
Usuńa wiesz ze ja ostatnio myślałam o sweterku z takim dekoltem w łódkę, właśnie robię żakard i najprościej by mi było w ten sposób zakończyć :)zerkam a tu proszę ...jakieś fluidy ;) warkoczyk mi się spodobał, gdzieś już ten wzorek widziałam - piękny jednym słowem
OdpowiedzUsuńHonoratko dziękuję za te obrazy - od razu mi się zrobiło cieplej i weselej :)
Podziwiam Twoje tempo dziergania. Czy Ty choCiaż po nocach Śpisz?
UsuńW pierwszym spojrzeniu pomyślałam, że to Ty ujawniasz swój talent malarski:-)
OdpowiedzUsuńTapety bardzo gustowne, a talent dziewiarski znakomity. Podoba mi się pomysł warkoczy z tyłu sweterka:))
Pozdrawiam serdecznie w ten deszczowy wieczór:))
Oj niestety akurat w tej dziedzinie jestem nogą.W pierwszej klasie podstawówki na lekcjach plastyki narysowałam marchewkę z buraczanymi liśćmi.
OdpowiedzUsuńKolor sweterka piękny, o wykonaniu i wzorze nie wspomnę:) Ogólnie jesieni nie znoszę, działa na mnie depresyjnie, nawet gdy świeci słońce:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z deszczowych Ziem Odzyskanych
Tak,teraz pora deszczowa i może trochę więcej czasu odpadnie robótkom.
UsuńByłam pewna ze tam są kieszenie. Piękny sweterek.
OdpowiedzUsuńPomyślałam, że prawdziwe kieszenie z czasem się wypchaja i zdeformują sweterek. Więc jest imitacja.
OdpowiedzUsuńPiekne sa te obrazy Afremova, juz kiedys sie nimi zachwycalam, cudownie oddaja jesienny klimat:)Wydaje mi sie, ze nawet widzialam je gdzies w wersji haftowanej krzyzykami. Twoj sweterek jest przesliczny:) Pieknie wymyslilas ten wzor, kolor piekny...jednym slowem rewelacja. Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńA te kasztany, Kamillo, są dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńOj to milo mi, bo u nas nie ma kasztanow i zawsze z wielka przyjemnoscia na nie patrze na blogach:) usciski:)
UsuńSweterek jest przepięknie równiutko robiony :)
OdpowiedzUsuńNo jakoś tak udało się. A jeszcze i blokowanie pomaga.
OdpowiedzUsuńSweterek bardzo ładny :-)
OdpowiedzUsuńGdy zobaczyłam obraz na miniaturce u Maknety pomyślałam, że mamy wspólną znajomą - moja sąsiadka maluje podobnie. Cieszę się, że mogłam Ci sprawić radość kartką.
Pozdrawiam gorąco :-)
Lubię twoje kartki.
OdpowiedzUsuńTe deszczowe, ale kolorowe obrazki też bardzo lubię.
OdpowiedzUsuńSweterek bardzo ładny i teraz się przyda;)
Ostatnio byłam w kinie na filmie "Wołyń" i jeszcze mnie trzyma, jestem w szoku co ludzie potrafią zrobić bliźnim i to tak naprawdę bez powodu, tylko pod wpływem manipulacji innych.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń