Osiem miesięcy byłam wierna postanowieniu - "nie kupować włóczki". Trochę zapasów udało się zmniejszyć lokując różne resztki w "nitkożerny" pled. Dlatego też z czystym sumieniem pozwoliłam sobie na niedużą paczuszkę ze sklepu internetowego. Skusiły mnie zniżki, oraz ładne zdjęcia przeróżnych moteczków. Słyszałam o dobrze spisujących się podczas dziergania drutach KnitPro "Zing", więc wrzuciłam je też do koszyka.

Na stronach internetowych zapanowały okrągłe torby za sznurka. Bardzo dostępnie i zachęcająco cały proces przekazuje nam pani Jola .Tu znajdziecie jej filmik Pognałyśmy z córką po kolorowy sznurek, i do roboty. Na torbę zużyłam z 160 m sznurka nr 5, dziergając szydełkiem nr 8. Kolor bardzo letni i pozytywne emocje wywołujący.




Obiecałam, że będzie w dzisiejszym poście o przeczytanych książkach. Ponieważ bardzo długo nie pisałam, więc uzbierało się tego niemało.
Nie będę pisać o tym, co nie zostawiło głębokiego śladu w mojej pamięci po przeczytaniu.
Najbardziej się cieszę, że przeczytałam 14 książek z cyklu "Jeżycjady" Małgorzaty Musierowicz. Sceptycznie podchodziłam przy starcie i myślałam, że jednak w moim wieku nie rozsądnie jest sięgać po literaturę, która faktycznie przeznaczona jest dla nastoletnich czytelników. Ale z innej strony, skoro sama "Czajka" poleca je, więc jak mogłam jej nie uwierzyć. No i już po pierwszych tomikach utonęłam w tym świecie, razem z bohaterami wspominałam swoje dzieciństwo, młodość. Ich oczyma widziałam te puste półki sklepowe, razem z nimi jechałam z wypchanymi plecakami na biwak. Jeżeli ktoś szuka sobie literatury na urlop, to bardzo polecam.
"Wszystkie kwiaty Alice Hart" Holly Ringland- godna polecenia saga rodzinna o kwieciarkach z Australii. Książka o trudnej miłości córki do ojca tyrana, o jej dojrzewaniu wśród kobiet ze złamanym życiem, o mowie kwiatów...
"Motylek" Katarzyny Puzyńskiej - dobry polski kryminał. Bardzo długo nie mogłam rozstrzygnąć zagadki, kto właściwie będzie tym poszukiwanym przestępcą. Będę szukała książek tej autorki na pewno.
"Pacjentka" Alex Michaelides - powieść psychologiczna, przygnębiająca, raczej dla czytelników o stalowych nerwach.
Zawsze z przyjemnośćią czytam książki Alice Munro . Lubię jej styl pisania, lubię i chyba rozumiem jej bohaterów, tych zwykłych mieszkańców małych kanadyjskich miasteczek. Lubię te jej "niedopisane " do końca opowiadania, w których czytelnikowi pozostawia się możność samemu postawić w opisywanej historii kropkę. Wszystko to znalazłam w jej " Uciekinierce", "Za kogo ty się uważasz?" , " Jawne tajemnice".
Życzę wszystkim prawdziwej letniej pogody, letnich nastrojów, oraz odpowiedniej dla każdego gustu literatury.