W czasie letnio urlopowym pozwalam sobie odetchnąć od ksiażek poważnych i często przerzucam się na literaturę " lżejszą", do której zaliczam kryminały. Ale ponieważ mam za sobą moc przeczytanych powieści detektywistycznych, więc często pozwalam sobie "powybrzydzać"i jak niedawno stało się z japońskim kryminałem, odrzucić w trakcie czytania. Lubię w kryminałach śledzić pracę analityków, którzy często tylko z ołówkiem w ręku potrafią rozwikłać nabardziej zawikłane sprawy. Mistrzami w tej dziedzinie są według mnie: Jeffery Deaver oraz rosyjska pisarka Marina Marinina. Ich książki bardzo chętnie czytam i polecam swoim znajomym. Bardzo dobrze czyta się kryminały szwedzkich autorów : Karin Alvtegen, Henning Mankel czy też Jo Nesbo.
Polubiłam czytać książki Zygmunta Miłaszewskiego, bo znalazłam w nich "prawdziwe" życie.
Piszę dzisiejszego posta, aby miłośnikom kryminałów polecić trylogię Remigiusza Mroza. Sama wpadłam na tego autora dzięki środowym spotkaniom u Maknety.
Po środowych wyprawach na blogi "zaczytanych" koleżanek zaczynam rozumieć, że są wsród nich osoby, które podobnie jak ja myślą i reagują na różne sytuacje, mają podobne upodobania literackie. W taki to sposób po przeczytaniu pewnego postu doszłam do wniosku, że muszę zrobić podejście do trylogii Mroza. Nie znałam tego autora, i byłam bardzo ciekawa jak odbiorę jego książki.
Pierwsza książka "Ekspozycja" na początku trochę ostudziła moje emocje,bo w kilku miejscach, według mnie, były wielkie "pisarskie lapsusy". Ale wszystkie te niedoskonałości kompensowało zakończenie powieści. Autor przez słowa uczestnika pokazał tragizm wydarzeń "rzezi wołyńskiej" tak, że po przeczytaniu książki dodatkowo szuka się informacji o tamtych strasznych wydarzeniach. Ogólnie biorąc zrozumiałam, że to książka jedna z "moich". Zaczęłam szukąć informacji o autorze, i jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałm się, że pisarz- to człowiek bardzo młody, nie ma jeszcze nawet 30 lat. Dlatego też szybko zapomniałam o tych " niedoskonałościach ", i mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie to autor bardzo popularny i chętnie czytany.
Co do udziergów z ostatniego tygodnia, to jeszcze tkwię przy prostokącie na narzutkę( bo było prucie) i jako przerywnik w monotonnej pracy powstała serwetka z resztek bawełny.
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich wielbicieli literatury jak "lekkiej" tak i "poważnej".