
Moja włóczka to cieniutka wełenka, więc dziergałam w dwie niteczki i spodziewałam się, że może końcowy efekt być bardzo odległy od pierwowzoru. Byłam już nastawiona na ponowne prucie.
Znowu podstawą był zwykły prostokąt, tylko w tym modelu należało w końcu doszyć ażurową plisę.
Muszę przyznać, że pierwszy raz miałam do czynienia z przyszywaną plisą i przed tym niejakie obawy były. Ale jakoś poszło. Plisa na miejscu, może w przyszłości trochę zmienię formę dorabianego rękawka, ale to tylko "może". Już wypróbowałam narzutkę w noszeniu i jest naprawdę ciepła, lekka, i chyba taka jaką sobie wyobrażałam. Prucia nie będzie.
A teraz o książkach, ponieważ dzisiaj "środa u Maknety". http://www.makneta.com/ Ostatnia moja wyprawa do biblioteki była niezbyt udaną, bo aż trzy książki mnie po prostu rozczarowały.
Po pierwsze kryminał Mijuki Mijabe "Płonący rydwan". Bardzo szczegółowe opisy każdego kroku, każdego podmuchu wiatru, ciągłe czekanie na rozwinięcie się jakiejś akcji, a tu tylko grzeczne ukłony i nic więcej. Ja rozumiem, że to Japonia, że życie tam toczy się innym tempem, inaczej wyglądają relacje międzyludzkie, ale kiedy kilkadziesiąt stronic poświęca się na opisywanie systemu kredytowego banków japońskich, to już przeprosiłam w myśli autorkę i książkę odłożyłam.
Książkę Nicholasa Sparksa "Od pierwszego wejrzenia"przeczytałam i prawie po kilku minutach o niej zapomniałam. Więc chyba niewarto było. No i trzecie rozczarowanie to Harlean Coben "Zostań obok mnie". Widocznie niektórych autorów trzeba poznawać tylko poprzez czytanie ich pierwszych utworów, bo są raczej zawsze najlepszymi w ich dorobku.
I takiego mając pecha co do wybranych książek- nareszcie zadośćuczynienie. Nareszcie książka, którą "połknęłam" w dwa dni i nie mogę od niej uwolnić się i nie mogę zapomnieć o jej bohaterach.
Dla mnie jest to najważniejszym sprawdzianem, że to była moja "literatura". Mówię o książce Zośki Papużanki "Szopka". Od pierwszych chwil czytania zauroczyłam się stylem i językiem autorki. A jeszcze ten opisywany świat rodziny polskiej. Na początku czytania byłam zdania, że jest to literatura dla kobiet, potem doszłam do wniosku, że i dla dzieci z "takich" rodzin, a po przeczytaniu książki wiem, że i młodzieńcy planujący zakładanie rodziny muszą "Szopkę" zaliczyć. Z niecierpliwością czekam, aż będę miała w ręku nastepną książkę Zośki Papużanki "On".
Serdecznie pozdrawiam nowo poznane koleżanki od czytania i dziękuję za miłe i ciekawe komentarze.
Honorata