Translate

poniedziałek, 27 stycznia 2025

"Lato" w styczniu?


                             

    Nie, lata jeszcze nie mamy, pogoda w Wilnie przybliżona raczej do średnio statystycznego marca. Chodzi o to, że ja dokładnie dwa  tygodnie po sylwestrze żyłam wspomnieniami lata, czyli zanurzyłam się w projekt od Renaty Witkowskiej "MEMORY  OF  SUMMER". Mimo iż bardzo chętnie zgłaszam się do analizowania nowych projektów Renaty, w owym czasie, kiedy ten sweter był przez koleżanki blogowe testowany, nie mogłam brać w tym ciekawym i pożytecznym zajęciu udziału. Powiedzieć, że byłam zachwycona wszystkimi pracami, które potem oglądałam na stronie Renaty, to za mało. Musiałam to mieć w swojej szafie. Szybciutko nabyłam opis i wiedziałam, że wybije ta godzina, kiedy do tego swetra się zabiorę. Długo nie mogłam zdecydować się jaką włóczkę wybrać, w końcu wypatrzyłam u Dropsa mieszankę bawełny z merino.

  Jak się należy zrobiłam na początku próbkę, i aby nadać trochę szyku między ażurowy wzór wplotłam kilka rzędów drobnych cekinów. Po upraniu próbki byłam całkowicie zadowolona włóczką, która bardzo ładnie się prezentowała , a i cekiny były jakby na miejscu. Kto zetknął się z projektami od Renaty to wie, że według jej opisów dzierga się "jak po maśle". Wszystkie potrzebne wskazówki są  na swoim miejscu, nigdzie nie musiałam nad czymś głowić się, bo autorka projektu tu dosłownie prowadzi nas "za rękę ". Zużyłam 10 motków tej włóczki. Tylko pozwoliłam sobie na mały odstęp od oryginalnego opisu i zrobiłam luźniejszy mankiet u rękawa. I byłam za tą swawolność ukarana, bo po przymiarce zrozumiałam , że wykończenie rękawa muszę zwęzić. Bez kolejnego prucia jeszcze żadnego swetra nie zrobiłam. Nawet na zdjęciach zobaczycie dwa warianty wykończenia rękawa.

 











 

 

    Po mojej ubiegłorocznej przygodzie ze skarpetkami postanowiłam  w tym roku więcej czasu poświęcić swetrom, bo włóczki na te pomysły zgromadziłam co niemiara. Więc już mam na drutach znowu sweter, który dla odmiany będzie wybitnie zimowy, bo  powstaje z połączonych trzech niteczek , które osobno nie dałoby się wykorzystać.

 

   Wiadomo, że nałogu nie sposób pozbyć się raptownie, więc po trochu, "po kryjomu"(prawie) powstała nowa para skarpet. Muszę przyznać, że jest to bardzo odpowiednia robótka do podróży, czy na film,  z nią łatwo się przemieszcza z fotela na kanapę , a i końcowy efekt zawsze kusi do dziergania. Wniosek taki, że skarpety na moim warsztacie się zadomowiły na długo. Ta pierwsza para tegoroczna powstała z Fabel od Dropsa.

 

 

 O książkach zacznę od przeczytanych w styczniu. Postanowiłam, że w tym roku podzielę się z czytelnikami blogu moją oceną każdej przeczytanej książki. System ten już kilka lat stosuję w swoich notatkach i jest on pięciogwiazdkowy.

     Elif Shafak "Bękart ze Stambułu"  ****. Po pierwszej przeczytanej książce  tej autorki "10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie" byłam zachwycona, jak w powieści o ciężkim kobiecym losie  w Turcj, jednocześnie  tak dokładnie i dostępnie  opisany jest  Stambuł, oraz  polityczna sytuacja w kraju.  Kunszt pisarski Elif tak mnie zauroczył, że śmiało sięgnęłam po jej następną książkę "Bękart ze Stambułu". Muszę zaznaczyć, że ta książka nie jest łatwa, bo zabiera czytelnika w przeszłość, o której Ormianie nie mogą zapomnieć, a Turcy woleliby nie wspominać. Polecam bardzo.

   Mieczysław Gorzka " Martwy sad"  **** Zaliczam do tych "udanych kryminałow", bo ciekawa fabuła i rozwijające się akcje śledztwa mocno trzymają czytelnika i wywołują w nim różne emocje w toku czytania. Polecam miłośnikom kryminałow.

  Charles Bukowski "Listonosz" *** Autor, o którym się często słyszało, ale nigdy niczego nie czytałam z pod jego pióra. Wybór mój padł na "Listonosza". Książka łatwa w czytaniu, pełna dobrego humoru, kiedy chodzi o wyśmiewanie biurokratycznego aparatu rządowego, ale... niestety przesycona wulgaryzmem, co mnie na razie  zniechęciło  do szukania jego innych utworów. Może z ciekawości sięgnę kiedyś po jego poezję, kto wie ...

    Izabela Janiszewska "Apartament"  ***** Thriller psychologiczny, który porywa czytelnika od pierwszych stron. Niby banalny problem małżeński, ale dziwne zachowanie głównego bohatera otwiera przed nami straszną historię skaleczonego psychologicznie dziecka, historię, która nie pozwała mu w dorosłym wieku funkcjonować w roli małżonka i ojca. Bardzo dziwne uczucie, ale po skończeniu książki byłam pełna wyrozumiałości i współczucia głównemu bohaterowi. Polecam bardzo.

 

          Wszystkim tu zaglądającym życzę  dobrego spędzania wolnego czasu...