Wrzesień mamy za sobą. Mój pierwszy miesiąc bez pracy zawodowej, czyli cały miesiąc mojego "leniuchowania". Czym się zajmuję, kiedy nie muszę gnać wraz z dzwonkiem do klasy, kiedy wieczorami nie zasiadam do poprawiania kartkówek, a w soboty i niedziele nie uzupełniam planów? Dużo czytam, lubię czytać nocami jako przysłowiowa sowa, bo wiadomo, że z rana nie muszę wcześnie wstawać do pracy. Oglądam filmy z robótką w rękach, bo już czas na dzierganie ciepłych rzeczy. Gotuję obiady ( ale nie codziennie, bo nie chcę i nie muszę) i w miarę możliwości, jak pozwala pogoda, pracuję na działce.
Tego lata postanowiłam, że oszczędzając swoje siły i system nerwowy muszę wynaleźć sposób, który pozwoli uniknąć corocznie powtarzanych błędów przy pracy na roli. Zaczęłam prowadzić notatki, systematycznie zapisuję, rysuję, gdzie, co, kiedy było wysiane, kiedy nasiona wykiełkowały (albo i nie), jakie gatunki roślin się sprawdziły, a których już nie posadzimy. Oczywiście, jest to spowodowane tym, że z biegiem lat pamięć już zawodzi. Piszę swoje plany na prace pilne i te długotrwałe. Po prostu taki ogrodowy pamiętnik. Czasu to nie zabiera, a korzyści są niemałe. Na przykład nie mogłam nie wpisać sobie "ku pamięci", że i w tym roku muszę dokładnie tak samo przechowywać zimą bulwy begonii: zasypane ziemią w doniczce, podlane raz późną jesienią, na sucho w ciemnej piwnicy. Wiosną kiedy zaczęłam wybudzać korzenie poprzez podlewanie, myślałąm, że nic z tego, ale begonia ładnie wypuskała listki, i do tego czasu jest dosłownie osypana kwiatami.
Jeszcze jeden mój eksperyment naukowy się udał. Po tym jak
sprzątnęliśmy grządki po ogórkach i zasieliśmy poplony, kawałek gruntu
zasadziliśmy cebulką ( bo wiosną zostało nam siewek). Nigdy tego nie
robiliśmy w sierpniu, bo wiadomo, ze cebulę sadzi się albo wiosną, albo
przed zimą. A jednak dotychczas mamy smaczny, ładny zielony szczypiorek.
Po perypetiach z sadzonkami pomidorów ( było bardzo dużo z nimi zachodu wiosną) czekaliśmy w zamian na obfity urodzaj. Pomidory były, jednak bardzo długo dojrzewały, więc zapisałam sobie do notatek, że te gatunki już u nas nie mają szans na przyszły rok. Jak też nie będziemy wysadzać pomidorów do gruntu, tylko w szklarni.
Podczas każdego pobytu w Polsce odwiedzamy centra ogrodowe, aby uzupełnić asortyment naszej roślinności na działce. I w tym roku nie mogliśmy postąpić inaczej. Wracając z wesela syna wstąpiliśmy do "Domu ogrodu" w Mińsku Mazowieckim. W planie był tylko zakup sadzonki juki ogrodowej (dawne moje marzenie) i szczególnego gatunku bzu "Krasawica Moskwy". Ale oczy się rozbiegały, chęci rosły, więc do samochodu załadowaliśmy też wrzosy, lawendę, kilka sadzonek winorośli i cebule narcyzów i tulipanów.


Nabyte sadzonki już są na swoich miejscach, zostaje czekać, aż kiedyś doczekamy się ich kwitnienia.
I jeszcze kilka jesiennych obrazków,gdzie widać jak przyroda rozpieszcza nas swoimi kolorami :
Jak widać na zdjęciu u góry, szydełko znowu wróciło do łask. Kiedy napotkałam darmowy wzór na tą lalkę "Zarę" postanowiłam go wypróbować, a ponieważ praca nie była z tych skomplikowanych, więc laleczka powstała dosyć szybko. Stopniowo dojrzewam do większych projektów robótkowych, włóczki już zakupiłam sporo. W planach jest kilka swetrów, no i oczywiście skarpety, bo rozchodzą się po ludziach (czyli po ich nogach) z prędkością światła.
I nareszcie o najciekawszym, czyli o przeczytanych książkach. Ponieważ długo nie pisałam, ale w tym czasie czytałam, więc uzbierało się niemało pozycji.Dzisiaj będzie o tych książkach, które wywarły na mnie największe wrażenie, i które są według mnie warte polecenia.
Charlotte McConaghy "Migracje". Wzruszająca historia o Frannie, która pragnie odnaleźć ostatnie na świecie stado rybitw i wyruszyć za nimi na ich ostatnią migrację. Kapitan i załoga statku w trakcie rejsu odkrywają przed czym tak ucieka Franny i za czym rzeczywiście podąża. Cudowna powieść, trzymająca czytelnika w napięciu.
Sally Heptworth "Dobra siostra". Byłam zauroczona "Teściową" tej autorki, więc odważnie sięgałam po tą książkę. Nie rozczarowałam się, bardzo pouczająca powieść psychologiczna, z wątkami dobrego detektywu. Polecam bardzo.
Jakub Małecki "Rdza". Autor przeplatując historie wnuka i jego babki, pokazuje jak ludzie pomimo różnic wieku próbują zrozumieć się nawzajem, i każdy na swój sposób stara się pozbyć wspomnień o tragicznych wypadkach w jego życiu. Bardzo poruszająca powieść.
Joanna Gierak- Onaszko"27 śmierci Tobyego Obeda". Reportaże o Ocaleńcach w Kanadzie. Ocale ńcami nazwali siebie absolwenci szkół z internatami, do których przemocą zabierano dzieci z rodzin Pierwszych Narodów. Przy spotkaniu z autorką byli uczniowie tych szkół opowiadają szokujące historie, jak w szkołach odbierano im imiona, nadając każdemu numer, karano za najmniejsze przewinienia, głodzono i molestowano seksualnie. Książka czyta się z bólem i zmusza do poważnych rozważeń.
Edith Eger "Wybór. Przetrwać niewyobrażalne i żyć" Sporo książek przeczytałam o Holokauście, ale ta wywarła na mnie największe wrażenie. Autorka, jako szesnastolatka wraz z siostrą trafia do Auschwitz. Zdawałoby się, że głównym akcentem powieści będą tragiczne wydarzenia z życia obozowego, ale Edith, będąc zawodową psycholożką skupia się na tym, jak ludzie po przejściach zmierzają się ze swoim cierpieniem, z wyrzutami sumienia, poszukują najwłaściwszych dróg do wolności, i często znowu ich umysł staje się dla nich "więzieniem". Edith pracuje z ludźmi cierpiącymi na zespół stresu pourazowego, są to nie tylko ofiary Holokaustu, ale też żołnierze po przejsciach w Wietnamie, Iraku, ofiary przemocy...
Paweł Smolęński "Izrael nie frunie". Jaki "jest Izrael dzisiaj? Czy stał się Ziemią Obiecaną przybyłym z Rosji i Polski, z Maroka i Jemenu, z Ukrainy i Węgier? Czym dla nich jest wiara? Autor poprzez rozmowy z napotykanymi ludźmi na targu, na wąskich uliczkach miasteczek, w kibucu próbuje odpowiedzieć na niektóre pytania. Znakomite reportaże, po których termin "konflikt arabsko izraelski" wywołuje teraz we mnie inne odczucia.
Selja Ahava "Rzeczy, które spadają z nieba". Brawa dla fińskiej autorki, chcę ją czytać. W bardzo ciekawy sposób, co intryguje czytelnika, są połączone losy trzech postaci, w życiu , których wielka rolę odgrał przypadek. Książka jest o miłości i tradycjach, o cierpieniu i tych najbardziej potrzebnych ludziom relacjach. Polecam.
Wszystkim zaglądającym tu życzę ciepłych jesiennych wieczorów z ulubionym zajęciem.