Jak widać z tytułu mojego postu dzisiaj dalej będę w temacie skarpetkowym. Po okresie prezentów gwiazdkowych myślałam, że już wyczerpałam limit czasowy przeznaczony na produkowanie skarpet i przerzucę się na projekty bardziej objętościowe, takie jak swetry, czy szale i chusty, bo odpowiednia włóczka czeka. Ale znowu zostałam przy dzierganiu tych małych form, które zagarnęły mnie całkowicie. Przyczyn jest naprawdę sporo. Ta radość w oczach obdarowanych daje mi olbrzymią satysfakcję, mało objętościowa robótka pozwala zajmować się nią przy oglądaniu filmów i słuchaniu audiobooków. Zastosowanie różnych wzorów pozwala wyczarowywać ciekawe końcowe wersje. A niedawno natknęłam się na ogłoszenie w jednej z internetowych pasmanterii, że włóczka skarpetkowa (której wybór był bogaty) sprzedawana jest akurat ze zniżką. Te kolory, o których marzyłam przekonały mnie, że muszę złożyć zamówienie. I stało się, jestem posiadaczką takiej ilości włóczki przeznaczonej do dziergania skarpet, że muszę siebie "zablokować" na kolejne zakupy.
Postaram się prezentując kolejne pary przekazać króciutką informację, która może komuś być pomocną.
Zacznę od tych, które już "wyfrunęły" z domu. Obie pary zrobione z Alize Superwash Comfort Socks. Fioletowe, z piętą "strong" przeznaczone dziesięciolatce, a żółte z piętą "podkówka" trafiły do jej mamy. Wypróbowałam ściągacz warkoczowy, ale nie zachwyciłam się wynikiem. Nie zagości w najbliższym czasie na moich drutach.
Moja zaś córka poprosiła o skarpety z bardzo kolorowej włóczki Nako Boho. Takie też dostała. Przy takiej farbowanej segmentami włóczce nie trzeba wymyślać żadnych skomplikowanych wzorów, bo i tak wzrok przyciąga kolorystyka.
A teraz o najświeższych parach, które są zrobione już w tym roku. Po sweterku zostało mi kilka motków " Flory" od Dropsa. Połączyłam niteczkę z cieniutką półwełną i zrobiłam ze skromnym ażurem. I mięciutkie skarpety mam. Czytałam, że i "Flora" i "Nord" tez nadają się na te wyroby.. Wypróbowałam w tej robótce przy pięcie "podkówka" inne redukowanie oczek przy formowaniu klinka. Oczka na klinek przerabiałam razem (po dwa w co drugim rzędzie) nie w górnej części pięty, lecz z dołu. Na zdjęciu widać, jak uformował się trójkącik.
![]() ![]() |
Bardzo mnie kusiły figlarne skarpeteczki z falbankami. Powstały z Alize Superwash Artisan. Na pewno coś podobnego jeszcze stworzę, ale identycznych par nie lubię robić, więc planuję falbankę połączyć z ażurem w jednokolorowej parze. Plany, plany...
Z resztek żółtej i pstrej Alize zrobiłam jeszcze jedną parę, ale już bez warkoczyków na ściągaczu. Dodałam cieniutką wełenkę Haapsalu, która przydała skarpetkom grubości i na pewno będą bardzo ciepłe.
Ciągnęło mnie do włóczki jednokolorowej, i mając niemały wybór takowej zdecydowałam się na czerwoną. Ażur przeplatany z wąskim warkoczykiem. Włóczka Artisan.
Robiąc parę damskich skarpetek z motka (100g, 400-420m) zazwyczaj zostaje jeszcze 30-20g włóczki. Jeżeli ma się dwa jednakowe motki, to można wykombinować trzy pary. Zauważyłam ,że zachwycając się motkami i pragnąc mieć ich jak największą gamę kolorów kupuję raczej po jednym motku i wówczas powstające resztki, które muszę łączyć ze sobą. Zrobiłąm parę z pozostałości po dwóch różnych Alize Comfort Socks. Stopę wykonałam metodą Helix, a na nogawce umieściłam "sowy". Sowy trochę rozcieńczyły te smutne kolory. Motyw sów jeszcze się znajdzie na nogawkach którejś z par.
![]() | |
Po tylu zrobionych parach skarpet, po wielu popełnionych błędach i po ich naprawianiu nasuwają się niektóre wnioski i refleksje, którymi chce się podzielić z podobnie zaangażowanymi w temacie.
Po pierwsze- nie będę robić skarpet z włóczki nie przeznaczonej do tego celu, a szczególnie z odzysku.
Po drugie- włóczka od tego samego producenta może być w jednym motku miękka i równa, w innym zaś szorstka i ze zgrubieniami. To znaczy nie zawsze czyjaś opinia o włóczce całkowicie się sprawdza.
Po trzecie- warto poświęcić trochę czasu na próbkę, aby odpowiednio dobrać grubość drutów. Sugerowane nr drutów przez jednego projektanta mogą nam nie odpowiadać z powodu innej włóczki i różnego napięcia nici przy dzierganiu ( cecha indywidualna). Wykorzystuję druty nr: 2,00; 2,25 i 2,5. Ściągacz robię zazwyczaj cieńszymi drutami, aniżeli resztę skarpety.
Po czwarte- ciekawszą jest praca, która nie jest kopią już powstałych par. Pomysły można czerpać z Pinterestu, z filmików na You Tube.
A teraz o czytaniu. Dawno już w mojej pamięci wśród planowanych do przeczytania tytułów były "Grona gniewu" Johna Steinbecka. Po przeczytaniu książki Kristin Hannah "Gdzie poniesie wiatr" zaciekawiłam się tym okresem z historii Ameryki. Chciałam zapoznać się z relacjami o życiu zubożałych farmerów, które na łamach gazety publikował John Steinbeck, sam często stając do pracy ramię w ramię z innym najemnymi robotnikami przy zbiorach bawełny i owoców. Część tych artykułów umieścił autor w powieści, przeplatając kolejno opisywane wydarzenia z życia rodziny Joudów i kolejne swoje obserwacje. Książka warta polecenia, na długo zostaje w myślach czytelnika, zmusza do przemyśleń i głębokich refleksji.
Przy skarpetach chętnie posłuchałam Nowel Stefana Zweiga, mimo iż kiedyś je już czytałam.
"Sąsiad" Lisy Gardner . Przeczytany już czwarty jej kryminał nie pozwolił mi szukać innych autorów. Na razie zostaję przy jej książkach, nie rozczarowała, zaskakuje różnorodnością tematów, ciekawie zakręconymi historiami. Polecam miłośnikom kryminałów.
Wszystkim tu zaglądającym życzę dobrych emocji, miłych chwil, radosnych niespodzianek...