A przy pierwszych przymrozkach najwyższy czas przejrzeć garderobę i uzupełnić powstałe w niej luki. Tak sobie wymyśliłam, że potrzebuję nowej czapki na ten sezon. A wszystko dlatego, że spotkałam na You Tubie ciekawy wzór, który mnie zaintrygował. Muszę przyznać, że czapek mam niemało, ale prawie wszystkie w noszeniu nie sprawdzają się. A bo zbyt luźne na głowie, albo też są za bardzo przylegające. Może, to akurat kształt mojej czaszki sprawia te kłopoty i brakuje mi komfortu przy ich noszeniu. Ale kolejna nadzieja na ten napotkany wzór rozbudziła we mnie chęci zamówić sobie włóczkę i poeksperymentować kolejny raz. Dostosowując się do wymaganej grubości włóczki zdecydowałam się na Alpacę Drops nr 501 ( światło szary). Robiłam czapkę w dwie nitki i akurat zamówione dwa moteczki całkowicie wykorzystałam.
Już kilka razy zaliczyłam wyjście w czapce, i jak na razie wielkiego rozczarowania nie doznałam. Myślę tylko, że bardziej grube nici lepiej by wyeksponowały ten strukturalny wzór, bo wiadomo, że alpaka jest mięciutka i łagodna w dotyku, ale taką chętniej się zakłada na głowę.


![]() |
Przeczytałam, że dzisiaj jest "Dzień dziergania skarpet", wiec z tej sfery też muszą być jakieś relacje. Niedawno dokładnie przeprowadziłam audyt skarpetkowych włóczek i okazało się, że mam zapasów na 38 par. To znaczy , że co najmniej rok nie muszę popełniać zasobów.
Jedną z ciekawszych par zrobiłam, i już wysłałam, dla koleżanki z Niemiec. Włóczka biała Alize superwasch Comfort długo czekała w pudle, aż na jednej z grup W FB ujrzałam wzór, który akurat według mnie, musiał "wystrzelić" w białym kolorze. Oceńcie sami.
W sklepie Thomas Philips napotkałam niedrogą włóczkę skarpetkową, którą oczywiście musiałam przetestować. Włóczka G-B Match, nie spodobała mi się na próbce, bo jest za bardzo pstra. Dopiero, jak dodałam czerwone akcenty, wszystko razem się zgrało i końcowy efekt jest już do przyjęcia,Kolejna para powstała z resztek po Alize Artisan i Naco Boho.
No i uciekając od rutyny postanowiłam obciążyć sobie pracę wrabiając resztki światło zielonej Regii w ciemno zieloną, korzystając z mozaikowego sposobu, jakiego nauczyłam się testując projekty u Reni.
Książek przeczytanych też zebrało się za ten czas sporo.
Jesienne nastroje sprzyjają czytaniu kryminałów. Od nich i zacznę :
Freida McFadden "Pomoc domowa" jest powieścią nie tyle kryminalną, ile podręcznikiem dla psychologów o wypadkach przemocy domowej. Książka tak wkręca czytelnika, że nie sposób się oderwać. Czyta się szybko, pozostając w więzi emocjonalnej z bohaterami powieści. Polecam książkę i wiem , że poszukam innych powieści tej autorki.
Wojciech Chmielarz " Zwykła przyzwoitość" Kto poznał tego autora śmiało sięga po jego kolejne ksiązki. Nie zawiodlam się dotąd, chociaż nadal uważam , że "Zmijowisko" jest jego największym sukcesem. Ponieważ wypadki opisane w tej polecanej książce mogą spotkać nie tylko mieszkańców warszawskich Włoch, to chciałoby się, aby jak najwięcej takich " Zygmuntów" wstawało w obronie tych najbardziej bezbronnych.
Kadzuo Ischiguro "Nie opuszczaj mnie" Książka, która po przeczytaniu długo żyje razem z czytelnikiem. Ciężki temat. Niby zwykłe życie zwykłych dzieci w internacie, gdzie tak wielką uwagę poświęca się dorastającym. Aż w pewnym momencie czytelnik poznaje prawdę, bo to jest życie klonów przeznaczonych w przyszłości na bycie dawcami organów. Po przeczytaniu trzeba uporać się z trudnymi nasuwającymi się refleksjami.
Kadzuo Ischigaro " Kiedy byliśmy sierotami". Byłam ciekawa dalszej znajomości z twórczością tego autora, bo jako od Noblisty sporo oczekiwałam. Ładnie napisana historia Anglika, który opuszcza Szanghaj w wieku ośmiu lat, bo w tajemniczych okolicznościach znikają jego rodzice. Jako znany detektyw powraca do miasta swojego dzieciństwa, aby rozwikłać tajemnicę. Trochę byłam w sumie rozczarowana, a może to moje oczekiwania były zbyt wygórowane.
Joanna Kuciel-Frydryszak " Służące do wszystkiego". Polecam wszystkim kobietom. Na początku traktowałam książkę, jako zbiór archiwalnych dokumentów, ale niezwykle staranne opracowanie przez autorkę obszernego materiału i podawanie informacji w tak ciekawy sposób sprawia, że czyta się jednym tchem. Niektóre fakty wzruszają, inne bulwersują, w niektóre nie sposób uwierzyć. Cieszę się, że wkrótce będę czytać "Chłopki " tejże autorki.
Życzę wszystkim tu zaglądającym łagodnej nadchodzącej zimy, ciepłych pledów, smacznej herbaty i najtrafniej dobranej literatury.