Taki dorodny piękny narcyz rozkwitł mi w tym roku w doniczce na parapecie, jakby przepraszając za kwrantannę, która uniemożliwiła nam podjęcie wiosennych prac na działce.
Kupione 22 lutego w Warszawie cztery ściśnięte w malutkiej doniczce cebulki nie prorokowały nam takiego narcyza. Chce się ciągle na ten kwiat patrzeć.

Nie jeździmy tej wiosny na działkę, bo najpierw czekaliśmy aż ociepli, a potem , jak wiadomo, nastąpiły bardzo smutne czasy. Od początku kwarantanny mąż jest przywiązany do komputera, bo prowadzi studentom wykłady online. Zaoczniakom przypada na zajęcia sobota, więc działka w tym roku będzie traktowana po macoszemu.
W szkołach zaś na Litwie od ogłoszenia kwarantanny, czyli od 13 do 27 marca mieliśmy wiosenne ferie, w czasie których nauczyciele musieli przygotować się moralnie i fizycznie do wykładów zdalnych. Od poniedziałku startujemy. Będzie to wielkim wyzwaniem nie tylko dla nauczycieli, ale również dla uczniów, jak też dla ich rodziców. Myślę, że jest to akurat dpowiedni czas na to, aby nam wszystkim w tak trudnej sytuacji odrzucić różne wygórowane oczekiwania, dojrzeć do zachodzących zmian i wyrzec się niektórych nieuzasadnionych ambicji i pretensji.
Na razie tylko wysłałam uczniom i rodzicom (identyczne) plany na przyszły tydzień, w których szczegółowo wskazałam czego się uczymy, jakie zadania rozwiązujemy, i kiedy się spotykamy wirtualnie, aby omawiać powstałe problemy. Musimy być przygotowani, że jak się podłączy cały kraj do komputerów, to może sieć fiknąć koziołka, i wówczas najbardziej niezawodnym będzie papierowy podręcznik ( jak trafnie po polsku została taka książka nazwana, bo właściwie musi być zawsze pod ręką). Z obawą oczekuje jutrzejszego ranka...
Więc w domu już dwa tygodnie, a wygląda iż kilka dobrych miesięcy.I tu na zmianę książkom przychodzą oczywiście druty .
Na pierwszy ogień poszły żółte motki z Dropsu. Jeszcze w jesieni, kiedy pozwalałam sobie kupować włóczkę, kupiłam 12 motków Kid Silk w czterech kolorach. Sześć zużyłam na szale , a z trzech żółtych powstała chusta w liście. Pamiętam, jak otworzyłam paczkę i spojrzałam na żółte motki moheru, to płakać mi się chciało, bo kolor był zupełnie inny, aniżeli w katalogu - jakiś odcień rdzy. Odkładałam te motki ile dało się, aż pewnego razu nabrałam oczka na chustę, i postanowiłam , że będzie to taki przerywnik, przy innych większych robótkach. No i kiedy zaczęly się powtarzać przerabiane wzory, to z zachwytem patrzyłam, jak chusta nabiera szyku, kolor w wyrobie okazał się ciepłym odcieniem miodu, a nie rdzy, jak wydawało się raniej. Nie chciałam wyciągiwanych ząbków na końcu, więc postawiłam na falbankę, co też widoku nie psuje.
W końcu lutego kończyliśmy testowanie projektu Reni Witkowskiej na czapkę robioną z góry.Na to zużyłam niecałe dwa motki Limy, a miałam kupionych 7. Znowu resztki się gromadzą.
Przy przekładaniu włóczek, natknęłam się na 3 motki żółtego Air Drops, który pozostał od swetra dla córki.
Kilka dni tak miałam przed oczyma te niby do niczego nie nadające się resztki, aż uświadomiłam sobie, że nie mam klasycznego swetra w serek. A przecież taki u każdej musi być- jak "mała czarna". Decyzja podjęta. Zrobiłam małą próbkę w paseczki z tych różnych tak według struktury włóczek, wyprałam próbkę i po wyschnięciu ujrzałam, jak ładnie to wszystko współgra.
Ani chwili nie watpiłam, że będę dziergać od góry, bo nie znoszę zszywania dzianiny. Podobny wzór znalazłam u swojej niezawodnej projektantki Swietłany Kołomiejec ( uwielbiam dziergać wg jej filmików). No i poszło bardzo szybko, może do tego też przyczynił sie "areszt domowy".
Sweterek wyprany i zblokowany, tylko, że nie wiadomo kiedy i gdzie będzie okazja go założyć.


Przeczytane:
Yasmina Khadra "Jaskółki z Kabulu"
Dorotha Koomson "Dziewczyny z lodami"
Kerry Anne King " Powiedz mi to szeptem"
Anna Birger "Skrywana przeszłość"
Kto lubi książki o islamie, o tradycjach Wschodu, może z pewnością dużo nowego dowiedzieć o czasach panoszenia się talibów w Afganistanie. W swojej książce Yasmina ukazuje nam Kabul, na ulicach którego człowiek jest bity i poniżany, a najciekawszą atrakcją jest publiczne kamieniowanie kobiet. Czyta się bardzo szybko, ale pozostaje na długo w pamięci. Polecam, chociaż książka jest mroczna.
"Dziewczyny z lodami" powieść kryminalno-psychologiczna, bo ukazuje na trudne relacje między ludźmi skazanymi i ich bliskimi. Może służyć, jako przestroga kobietom, które cierpią przemoc od kochanej osoby...
"Powiedz mi szeptem" - powieść, która jast bardzo pouczająca, podbuduwująca ludzi niezdecydowanych, prawidłowa- wręcz podręcznik z psychologii.
"Skrywana przeszłość" - Warszawa, getto, obóz, Berlin- los kilku bohaterów przeplata po wojnie ścieżki kata i ofiary...
Na dzisiaj tyle realcji z Litwy, z Wilna, a właściwie z jednego mieszkania... Pozdrawiam wszystkich i nawołuję, aby nie tracić nadziei i wiary na dobre czasy.